Hawana była gorąca. Po parnym dniu zaczynała się jeszcze bardziej upalna noc, kiedy barman bez pamięci lał rum do lodowatych drinków z liśćmi mięty, a przez otwarte drzwi na ulicę płynęła kubańska muzyka. Pulchne niemieckie turystki zrywały z ramion żakiety i chustki, dając się porwać do tańca giętkim Kubańczykom.
Niemki lgnęły do swoich kubańskich partnerów, zapominając, że w swojej ojczyźnie są statecznymi matkami i żonami równie jak one grubych Niemców, z którymi od czterdziestu lat piją przed telewizorem wieczorne piwo. Nieważne było to, że obejmujący je Kubańczycy nie mają przeszłości, imion i ani grosza przy duszy. Byli tak samo anonimowi jak muzyka. W taką noc wszystko było możliwe.
Po wypiciu trzeciego mojito, zobaczyłam, że do tańca przyłącza się słony wiatr znad morza i chudy koń zaprzężony do dorożki. Nawet kamienie w brukowanej ulicy podrygiwały pod moimi stopami, więc zerwałam się z miejsca i wpadłam w czyjeś ramiona, gotowa poddać się im w porywającym rytmie, biodro przy biodrze, policzek przy policzku, gdy nagle mój partner i ja spojrzeliśmy sobie w oczy. Świat zatrzymał się na ułamek sekundy, podczas którego czym prędzej rozłączyliśmy dłonie i odskoczyliśmy na bezpieczną odległość – ja i on, czyli pulchna Niemka o dekolcie głębokim jak Rów Mariański, w którym kołysały się dwie gołe, różowe dynie.
Skoczyłam w bok i prawie natychmiast chwycił mnie w pasie inny tancerz, o bezpiecznie kościstych rękach, w kraciastej koszuli i kapeluszu skrywającym pół twarzy. Tańczył jak szatan.

Tak zaczyna się książka „Blondynka na Kubie”, wydana w 2006 roku przez National Geographic. Pojechałam na Kubę szukać prawdy. Znałam przedziwne opowieści o tej wyspie, ale prawda okazała jeszcze bardziej niesamowita niż legendy.

Dzisiaj jeden ze słuchaczy wygra wycieczkę na Kubę. Jestem pewna, że wróci zachwycony jej urokiem.
Zobacz galerię fotografii z Kuby
Wyścigi starych samochodów z okazji rocznicy rewolucji na Kubie

Opowiem też dzisiaj o Królu Bhutanu, Święcie Śpiocha w Finlandii, Olimpiadzie w Pekinie oraz o niezwykłym znalezisku sprzed prawie 2000 lat. Jest to rzeźba zrobiona w starożytnym Rzymie, będąca częścią grobowca, ktora jednak jako żywo przypomina postać całkiem współczesną:


Olimpijska małpa, czyli humor po angielsku
...A kiedy prowadzący audycję jest niegrzeczny...