|
|
Fragment rozmowy z książki "Kobiety metafizyczne"

Przemierzasz różne światy. Czy zmieniasz się wraz z nimi? Na ile jesteś inna tam, w Amazonii?
W Amazonii odnajduję spokój, uwalniam się od stresu i obowiązków. Lubię moją pracę do tego stopnia, że stała się moim życiem. Szukam ciekawych tematów i form, wybieram najlepsze zdjęcia; podobnie jest z dobieraniem piosenek do audycji radiowej. Każda z nich musi być szczególna, musi mieć w sobie pozytywną energię i poruszać czułą strunę duszy. Uważam, że to, co robię, powinno dawać radość innym. Poświęcam kilka godzin na stworzenie niewielkiej opowieści, którą przekażę w radiu, w gazecie czy na mojej stronie internetowej, i pracuję nad nią tak długo, aż uzyskam pewność, że lepiej nie potrafię. Wstydziłabym się opublikować tekst, który uważam za nudny, albo poprowadzić audycję, do której się nie przygotowałam. To taka moja wewnętrzna odpowiedzialność wobec ludzi, z którą żyję na co dzień tutaj, w Polsce. W Amazonii żyję dla siebie. Siedzę na ganku i piję kawę. Idę na polowanie z Indianami. Spędzam 24 godziny w podróży autobusem, chłonąc widoki, przeżywając własne myśli i emocje, które są zarówno echem wcześniejszych wydarzeń, jak i odbiciem tego, co widzę dookoła. Wtedy spuszczam myśli z uwięzi i pozwalam im pogalopować w nieznane. Zwykle wpadam wtedy na całkiem nowe pomysły, dotyczące pracy twórczej i życia. Zapisuję je, a potem poświęcam im czas i energię.
Podróżujesz, piszesz, fotografujesz, rysujesz, gotujesz, prowadzisz programy w radio i telewizji, spotykasz się z czytelnikami, widzami i słuchaczami, planujesz kolejne podróże. Czy czas rozrasta Ci się jak wielkie ciasto?
Czas? Wszystko jest kwestią dobrej organizacji i ustalenia priorytetów; Mam swój rytm życia, zupełnie inny tutaj, w Polsce, i inny w Amazonii.
Odkrywasz. by przekazać to potem innym...
Kiedy czuję, że coś mnie wzbogaca - jakieś przeżycie, myśl czy podróż - to rzeczywiście od razu czuję potrzebę, żeby się tym podzielić. Może to również kogoś wzbogaci? A energię czerpię z chęci do życia i ze świadomego podejmowania decyzji. Nie narzekam. Robię tylko to, co uważam za słuszne. A jeśli coś uważam za słuszne, to nie mam powodu się na to skarżyć. Poza tym akt tworzenia jest czymś absolutnie wspaniałym. Stworzyć coś, czego wcześniej nie było, zamienić pustą kartkę papieru w opowiadanie lub wiersz, pustką klatkę filmu - w fotografię, czyste płótno - w obraz... A potem jeszcze podzielić się tym z ludźmi.
Nie masz pokusy założenia domu, przystani z ludźmi bliskimi?
"Pokusy" nie mam. Rozważyłam to w moim sumieniu, zadałam sobie kilka pytań i uczciwie na nie odpowiedziałam. Dzieci to odpowiedzialność. Nie chcę mieć dzieci, które byłyby samotne i z utęsknieniem czekały na powrót mamy z kolejnej wyprawy do dżungli. Gdybym zdecydowała się mieć dzieci, chciałabym, żeby były szczęśliwe, więc nałożyłabym na siebie konieczne ograniczenia. Nie jestem na to gotowa i chyba nigdy nie byłam. Świadomie podjęłam taką decyzję; jak zwykle, wbrew radom i oczekiwaniom moich najbliższych. Głęboko jednak wierzę w to, że człowiek powinien podejmować decyzje świadome i być uczciwym wobec samego siebie. Nawet jeżeli to oznacza sprzeciwienie się oczekiwaniom innych ludzi.
Zrezygnowałaś zatem z czegoś, co dla wielu stanowi treść życia.
Z niczego nie zrezygnowałam! Moje życie jest bogate i pełne treści, choć podążam inną drogą, niż większość ludzi. Jestem samodzielna i chronię moją niezależność. Tak bardzo, że jestem gotowa odejść, kiedy czuję, że moje terytorium zostaje naruszone. Dlatego, być może, jestem sama. Nie zgadzam się na kompromis, który daje podstawową gwarancję bezpieczeństwa, ale rani obie strony i nie przynosi szczęścia. Jeżeli to oznacza, że zawsze będę sama, to trudno. Nie będę okłamywać ani samej siebie, ani drugiej osoby. To jest najważniejsze: żyć UCZCIWIE.
Taka uczciwość wymaga też całkowitej szczerości wobec siebie. Czy masz tyle odwagi, by do końca skonfrontować się ze swoimi uczuciami?
Tak. Szczerość wymaga odwagi. Jeszcze większej wtedy, kiedy stajemy wobec własnego sumienia, własnych oczekiwań i pragnień. Zwykle ludzie nie zastanawiają się nad tym, co zrobić, żeby spełnić własne marzenia i plany. Koncentrują się na zaspokajaniu oczekiwań innych ludzi - rodziców, nauczycieli, przełożonych - bo tak zostali nauczeni. I zawsze łatwo jest im znaleźć jakąś wymówkę - że nie miałem czasu, byłem chory, ciocia złamała nogę - i wytłumaczyć tym spóźnienie albo niedbalstwo. Szczerość i uczciwość wobec samego siebie wyklucza takie drobne wymówki i kłamstwa, bo nie da się oszukać własnego sumienia. Ja przestałam się już tłumaczyć innym ludziom. Teraz uczciwie rozliczam się z samą sobą - uczciwie aż do bólu.
Zdarzyło Ci się płakać ze wzruszenia podczas podróży? Mnie się to czasem zdarza. kiedy spotykam niezwykłych ludzi. piękne pejzaże. cudowne rośliny i zwierzęta. i mam świadomość. że ten zachwyt potrwa tylko chwilę bo zaraz czeka mnie dalsza droga.
Nie płaczę ze wzruszenia, ale staję w niemym zachwycie. Czuję wtedy, jak przepełnia mnie energia i potęga natury. Pozwalam, żeby wypełniła mnie całkowicie od środka, czuję, jak mnie wzbogaca i daje mi siłę. I zabieram ją ze sobą.
Jaka jest Twoja wiara? W co wierzy Beata Pawlikowska?
Wierzę w dobro. W dobrych ludzi, w pozytywną energię, w prawdę. Wierzę, że dobro zawsze będzie zwyciężało nad złem. Wierzę, że człowiek sam tworzy swoją przyszłość i ma na nią wpływ - także poprzez życie w prawdzie i uczciwości, bo promieniując dobrą energią, przyciąga się jeszcze więcej tej pozytywnej, konstruktywnej i dobrej energii, która daje siłę.
|