onet.pl PATRONAT
Wpis do dziennika
Napisz do mnie
Napisz do mnie
Wpisy do dziennika

Powrót
W Puszczykowie

Puszczykowo to przedziwne miejsce.

Po pierwszy trafiłam tam osiem lat temu, kiedy zaproszono mnie na odebranie nagrody Bursztynowego Motyla im. Arkadego Fiedlera. Dostałam ją za moją pierwszą książkę „Blondynka w dżungli”.

Była uroczystość i wymiana prezentów, bo w zamian z Bursztynowego Motyla – zrobionego ze srebra i bursztynu - przywiozłam do Puszczykowa brazyliijskiego motyla zrobionego z balsy i pieczone mrówki z dżungli.

Te amazońskie mrówki wciąż są w Puszczykowie, ciekawe, że nikt ich nie zjadł :)

 

Przedziwna i tajemnicza atmosfera panuje w puszczykowskim domu i ogrodzie. Myślę, że to zasługa nie tylko posągu moai z Wyspy Wielkanocnej, głowy Olmeka, kalendarza azteckiego czy statku Krzysztofa Kolumba. Może to duch pisarza Arkadego Fiedlera wciąż tam mieszka…



Wiecie, że nocą w domu Arkadego Fiedlera słychać kroki na schodach?... Podobno taki dźwięk wydają drewniane schody, które ulegają wewnętrznemu trzeszczeniu, przypominającemu do złudzenia ludzkie kroki. Na strychu słychać dudnienie takie, jakby po suficie pędził pociąg. To dzikie kuny, które od wielu lat przychodzą tam na nocleg.

Wczoraj spotkanie rozpoczęło się o 13.00, a o wpół do czwartej wciąż podpisywałam książki, widząc niemalejącą kolejkę. Nie pojechałam więc na dworzec na pociąg, którym miałam wracać do Warszawy. Zostałam jeszcze dwa pociągi dłużej.
Wystawa w Puszczykowie będzie czynna do końca wakacji.

A tak było wczoraj, fot. Iwona Węgrzyn i Daniel Kapciak: 

 

 

Powrót