Dzisiejszy majański kin dnia brzmi:
Nieocenionym wsparciem w życiu jest siła uśmiercająca to, co skostniałe.
Ból rozłąki jest pomostem ułatwiającym mi dotarcie do celu.
Dziś przestaję chorobliwie czepiać się tego, co minęło. Opór przed zmianą pogłębia tylko zwątpienie.
To, co mi wcześniej służyło, nie musi być dobre teraz.
Dobrowolne poddanie się przynosi rozluźnienie wewnętrzne.
Dziś przestanę zamartwiać się przeszłością.


Człowiek jest jak wędrowiec, który w swojej podróży spotyka różnych ludzi i miejsca. Każde z nich ma nauczyć go czegoś nowego, wzbogacić i przygotować do dalszej drogi.
Strach wprawdzie czasem podpowiada, że skoro dobrze i bezpiecznie jest w jednym miejscu, to najlepiej byłoby tu zostać na zawsze, ale los popycha dalej.
I lepiej jest poddać mu się niż z nim walczyć.
To jest tak samo jak z windsurfingiem. Kiedy uczyłam się pływać na desce, mój instruktor powiedział:
- Najważniejsze jest jedno. Nigdy nie walczyć z wiatrem. Wiatr i tak jest silniejszy i zawsze zwycięży. Poddaj mu się i pozwól mu się prowadzić. Tak ustawiaj żagiel, żeby wiatr go popychał.
Był cudowny tropikalny dzień, Ocean Indyjski, plaża w Mombasie.
Kiedy staje się na desce i chwyta za żagiel, człowiek ma odruch trzymania się go kurczowo i jak najmocniej. Kiedy przychodzi szarpiący wiatr, niedoświadczony windsurfer z całych sił usiłuje utrzymać żagiel w tej samej pozycji co dotychczas.
Tymczasem wtedy właśnie trzeba go puścić, poluzować, znaleźć mu zupełnie nowy rytm i miejsce, które będzie dopasowane do nowego wiatru.
Czy w życiu nie jest tak samo?...
Każda zmiana w chwili kiedy się wydarza, wydaje się zagrożeniem, bo burzy wcześniejsze bezpieczeństwo. Psychologowie mówią nawet, że człowiek woli znane piekło niż nieznany raj. Dzisiejszy elektryczny łącznik pozwala się z tego wyzwolić.
Hop na deskę :) Rozstawiamy żagle :)
