
Można podróżować na wiele sposobów. Na przykład wykupić miejsce na gotowej wycieczce, zostać zapakowanym do klimatyzowanego autobusu i oglądać świat zza szyby, jak ryba w akwarium.
Takie podróżowanie jest chyba najdalsze od idei poznawania świata.
Na zewnątrz – upał, kurz i tubylcy w swoim codziennym życiu. A turysta – zamknięty w szklanej kapsule, oddzielony szyba od reszty świata. Nie może go ani powąchać, ani dotknąć, ani posmakować. Widzi tylko mijanych ludzi, patrzy im w oczy, ale nie rozumie kim są ani gdzie żyją.

Spotkałam też ludzi, którzy wyruszają na „wakacje życia” do pięciogwiazdkowego hotelu w Meksyku, Brazylii albo na Malediwach i strasznie się nudzą nad basenem. Chodzą posłusznie na trzy posiłki dziennie do hotelowej restauracji, która jest wielka jak fabryka. Smażą się na słońcu, żeby przywieźć do Polski tropikalną opaleniznę. Ale nie wychodzą nigdy z hotelu z obawy, że tam, w „prawdziwym”, niehotelowym świecie, nie dadzą sobie rady.
Ale wystarczy wyjść na ulicę, oddychać tropikalnym powietrzem i ruszyć przed siebie. Tak właśnie najbardziej lubię podróżować. W rozpadających się autobusach przewożących obok ludzi także kaczki, kury i owce, na statkach pływających po Amazonce, pociągiem w najbardziej popularnej klasie w Indiach, tratwą, rowerem, na dachu cysterny, na lianie…

Opowiem dzisiaj o tym jak zorganizować taka podróż. Odpowiem na kilka pytań dotyczących samodzielnego podróżowania zgłoszonych do Podróżniczego Telefonu Radia ZET, będą też dwie siłownie umysłowe, w którym nagrodą będzie książka o samotnej podróży przez Imperium Majów w Gwatemali pt. „Blondynka, jaguar i tajemnica Majów”.

Podróż po Amazonce - w piosence razylijskiego zespołu Carrapicho
Statkiem po Ukajali - galeria fotografii
List w sprawie Demokratycznej Republiki Konga
"Polak za granicą" - poradnik MSZ
Fragment programu X Factor i śpiewająca kasjerka
"Dzienniki motocyklowe" - zwiastun filmu
Tak zmienia się Angelina Jolie w filmie "Salt":



Zapraszamy też na blipa, gdzie toczy się rozmowa :)
A tak wyglądał Mt. Everest z okna samolotu, którym leciałam z Nepalu do Tybetu:
