onet.pl PATRONAT
Wpis do dziennika
Napisz do mnie
Napisz do mnie
Wpisy do dziennika

Powrót
Opowieść Brązowego Miasta Miłości

ddf   Wtorek, 25 marca 2003 r.

  Już pierwszego wieczoru zwróciłem uwagę na to, że śliczna Siostra Miłości często wychodzi na kilka minut, by wrócić świeża i pachnąca. Zachodziłem w głowę, co jest tego przyczyną, wyjaśniło się to dopiero czwartego dnia.
  Gdy miała zacząć swoje opowiadanie, podniosła się nagle ze słowami:
  - Przepraszam was na chwilę, moi drodzy.
Nie okazałem zdziwienia, ale Miasto Tęsknoty powiedziało:
  - Nie wiń mojej siostry. Ona ciągle czuje się BRUDNA.

 
  Miasto Miłości mówiło o sobie głosem, który wydał mi się być pełen tęsknoty, subtelnego, czy może skrywanego, cierpienia.
  - Nie wierzę w ciemność – zaczęła – choć w niej trwam, zamknięta przez Noc. Cała moja istota jest światłem, wiecznie obnażanym. Czy można określić stan świadomości światła? – zwróciła się do mnie.
  - Chyba nie – rzekłem szybko.
  - A jednak. A jednak ludzie wciąż nazywają mnie i moją postać różnymi słowami. Baltazarze, nie wierz tym, którzy ujmują moje uczucia wymiarem własnych wrażeń.
  Przez cały czas przebywam na Ziemi, stojąc przy Słońcu. Poeci dotykają mnie najdelikatniej, Matki robią to z paniką, a kochankowie z niecierpliwością.
  Noc mnie nie powołała do życia. Ja byłam pierwszą i jedyną siostrą, przyjaciółką Nocy. Obie byłyśmy świętościami, lecz tylko ona pozostała tajemnicą, a ze mnie uczyniono służebnicę pożądania.
Gdy ludzie nazwali mnie MIŁOŒCIĽ, POKOJEM, PRZYJANIĽ, obdarzyli też imionami wojnę i nienawiść. Nie ma wśród nas takich Braci czy Sióstr i nigdy nie było. Moje serce podzielono na dwoje – Œmierć i Życie.


  Łzy wolno spłynęły po policzkach Siostry, uniosła dłoń, byśmy milczeli.
  - Każdego rana wracam na Ziemię i pozwalam, by napełniano moją duszę smutkiem i radością. Gdybym odeszła, przestalibyście kochać, Baltazarze.
  Czasami ktoś z rozpaczy lub bezmyślności podchodzi zbyt blisko i wtedy albo czerpie moją właściwą naturę i cierpi z miłości lub bierze to, czym napełnili mnie ludzie na swoją zgubę. Dwa rodzaje szaleństwa są we mnie, obydwa stworzone przez człowieka. Nigdy nie byłam SZALEŃSTWEM, byłam słodyczą i pomnikiem spokoju. Strzeż się, Baltazarze, szaleństwo w człowieku jest milczące do chwili, gdy wybuchnie i wedrze się dzikim wiatrem w umysł najbliższej istoty. A gdy jest to opętanie nienawiścią, nie ma w nim nic człowieczego, to zwierzęca zajadłość gotowa rozszarpać nie po to jednak, by zaspokoić głód serca, ale by pomścić całe zło stworzone przez człowieka. Pomścić poprzez czynienie zła.
  - Nie mówmy już o tym – przerwało Miasto Spełnienia. – Jesteśmy tacy, jakimi czynią nas ludzie i nawet, jeżeli Baltazar nas pozna, nic to nie zmieni.
  - Opowiem o tym ludziom! – krzyknąłem gwałtownie.
  - Opowiesz przyjaciołom, bo wrogowie nie zechcą cię wysłuchać. Dosyć. Jeszcze trzy dni możesz tu pozostać, tydzień w Krainie Nocy to i tak zbyt wiele dla człowieka. A teraz zjemy coś dobrego, bo ostatnią kolację podano nam kilka dni temu.

Beata Pawlikowska


  Oto kolejny fragment `Powrotu`. Bedą jeszcze trzy:) Tym, którzy pierwszy raz czytają przypominam, że tekst nie został zredagowany, a Beata pisząc go miała 18 lat.

Pozdrawiam

Anioł

  e80

Powrót