onet.pl PATRONAT
Treść wywiadu
Napisz do mnie
Napisz do mnie
Kufer z wywiadami

Powrót
Your Place - maj 2010

1. Jakie miejsce na Ziemi, które Pani odwiedziła zaskoczyło Panią najbardziej?

Kiedyś zdumiała mnie dżungla amazońska, dlatego że nic, co można o niej przeczytać albo obejrzeć, nie jest w stanie oddać prawdy. To jest najbardziej zmysłowe miejsce na ziemi, królestwo roślin, zwierząt i owadów, gdzie człowiek jest gościem i musi się starać, żeby przeżyć.

A kilka dni temu zaskoczył mnie Tybet. Trafiłam tam zresztą do pewnego stopnia przez przypadek, bo po zakończeniu trekkingu wokół Annapurny w Himalajach mialam zamiar wracać do Polski. Nagle się okazało, że nie latają samoloty, bo nad Europą wisi chmura wulkanicznego pyłu. Co robić?... Najbliższe wolne miejsca w samolotach były dostępne za półtora tygodnia. Postanowiłam więc pojechać do Tybetu i była to jedna z najbardziej poruszających wypraw w moim życiu. To niezwykłe miejsce. Pełne rozmodlonych ludzi, buddyjskich chorągiewek, klasztorów i… pewnej okropnej prawdy o świecie. Tybet został ponad 50 lat temu zaatakowany przez Chiny, które zbrojnie przejęły w nim władzę. A świat nie zrobił nic, żeby Tybetowi pomóc.

2. W którym zakątku naszego globu ludzie są najbardziej szczęśliwi?

Szczęście nie zależy od stanu posiadania. Najłatwiej byłoby wskazać bogaty kraj i sadzić, że tam właśnie ludzie czuja się szczęśliwi. Ale to nieprawda. Kiedy robiono badania nie na podstawie porównywania dochodów narodowych, ale po prostu pytając ludzi w różnych krajach czy są zadowoleni z życia, czy czuja się szczęśliwymi ludźmi, na szczycie listy znalazła się Kolumbia. Kraj w Ameryce Południowej, gdzie od pół wieku trwa wojna domowa. Ale ludzie są szczęśliwi, dlatego ze potrafią docenić to, co mają. Biedak zadowolony z tego, że codziennie rano świeci słońce potrafi być bardziej szczęśliwy od milionera w domu z basenem. Wszystko zależy od perspektywy patrzenia.


3. Jaki kraj poleciłaby Pani na egzotyczny wypoczynek? Dlaczego?

Jeśli wypoczynkiem nazywa pani leżenie nad basenem, to wystarczy pojechać na Mazury. Jeśli wypoczynek to poznawanie świata, uczenie się czegoś nowego, doświadczanie egzotycznej kultury, to gorąco polecam Tajlandię i Peru. Tajlandia to idealny kraj dla początkujących podróżników – bezpieczny, tani, kolorowy, ludzie są uśmiechnięci, przyjaźni i pomocni. Peru z kolei to ojczyzna Inków, jeden z najciekawszych krajów Ameryki Południowej, ale żeby tam pojechać samodzielnie, trzeba znać język hiszpański i mieć pewne doświadczenie.

4. Czego brakuje Pani podczas wyjazdów „na koniec świata”?

Nie brakuje mi niczego (śmiech). Na końcu świata jest wszystko, czego tamtejsi ludzie potrzebują do życia. Więc ja uczę się żyć tak jak oni.

5. Jak się Pani komunikuje podczas swoich wypraw, w jaki sposób pokonuje Pani barierę językową?

Są takie miejsca albo sytuacje, gdzie rzeczywiście nie ma wspólnego języka albo nie ma czasu na to, żeby rozpocząć rozmowę. Na przykład w dżungli amazońskiej, kiedy nagle zorientowałam się, że jestem otoczona przez wojowników z łukami, a końcówki ich strzał były czarne, co od razu zrozumiałam jako zły znak. Bo czarny ślad na strzale oznacza, że została ona posmarowana smiertelna trucizną, kurarą, która paraliżuje mięśnie. Nie ma wtedy czasu na to, żeby wyjaśnić skąd się tam wzięłam i po co. Ale w takich sytuacjach słowa nie są potrzebne. Wystarczy nawiązać kontakt na najprostszym, podstawowym poziomie – spojrzeć komuś w oczy, uśmiechnąć się. To najbardziej uniwersalny język świata. Na twarzy człowieka są wypisane jego intencje i prawdziwa natura. Wystarczy spojrzeć, żeby wiedzieć kim jest i czy można mu zaufać.

6. A jak jest Pani odbierana przez mieszkańców egzotycznych miejsc, zostają kontakty, przyjaźnie, wraca Pani w tamte miejsca?

Czasami wracam, ale rzadko, bo zwykle jestem już w podróży do jakiegoś zupełnie nowego, ekscytującego i fascynującego miejsca, które chcę zbadać, odkryć i zrozumieć.

7. Nie miała Pani ochoty zostać w którymś z odwiedzanych miejsc – takim z prostymi zasadami, bez mediów, niezglobalizowanym?

Wiele razy :) W takich miejscach żyją ludzie, którzy zawsze są sobą, nigdy niczego nie udają, nie manipulują, nie kłamią, nie znają pieniędzy, podatków, reklam ani polityki. Tam człowiek jest wciąż i przede wszystkim – prawdziwym człowiekiem.

8. Podróże to bliskość przyrody, natury, ludzi – kwintesencji życia. Czy w tym „naszym świecie” myśli Pani o naturze, ekologii?

Tak, oczywiście. Żyję zdrowo – co rozumiem przez wiele różnych spraw. Segreguję śmieci i wywożę je do odpowiednich pojemników, nie używam plastikowych torebek, oszczędzam światło, wodę, papier. Wspieram różne charytatywne projekty i organizacje, zajmujące się ochroną środowiska naturalnego, m.in. WWF Polska, którego w tym roku będę Honorowym Ambasadorem w dwóch dużych kampaniach.

9. Jest Pani bardzo aktywna - wyprawy, pisanie książek, programy radiowe – co dodaje Pani energii, jaką Pani pije kawę?

Hi, hi, hi, tak, rano wypijam zwykle kubek kawy, ale jest to kawa bardziej niż amerykańska, czyli bardzo mocno rozwodniona. Lubię kawę o smaku czekoladowym. Poza tym piję yerba mate, czyli pobudzające zioła z Ameryki Południowej.

10. Czy spotkała się Pani z jakimś szczególnie interesującym sposobem parzenia, podania kawy?

W Peru na każdym stoliku w barze stoi buteleczka z esencją kawy, która wygląda jak przyprawa do zup  Należy nalać sobie trochę tej esencji do kubka i uzupełnić wrzątkiem. W Brazylii podaje się piekielnie mocną i słodką kawę w naczyniach wielkości naparstka, ale taka ilość wystarcza, żeby każdego postawić na równe nogi. We wschodniej Afryce gotuje się kawę z nasionami kardamonu, co nadaje jej niezwykle egzotycznego aromatu. Próbowanie smaku kawy w różnych miejscach świata to także część przygody.

Powrót