onet.pl PATRONAT
Treść wywiadu
Napisz do mnie
Napisz do mnie
Kufer z wywiadami

Powrót
eKurjer Warszawski - maj 2010

Mówiła Pani, że doświadczyła i czuła podczas wyprawy do Gwatemali, do świata Majów magii. Wydaje się, że w takim codziennym życiu w społeczeństwach cywilizacji zachodniej tej magii raczej nie ma. Dlaczego tak się dzieje?

Głównym powodem jest to, że w społeczeństwach zachodnich istnieje kult pieniądza i posiadania. U nas wartość człowieka określa się na podstawie tego, co posiada. Jak człowiek widzi kogoś wysiadającego z dużego ładnego samochodu to instynktownie uważa go za większego szczęściarza niż kogoś, kto wysiada z malucha. To oczywiście nie ma żadnego przełożenia na prawdę, bo może się okazać, że ten drugi jest o wiele szczęśliwszy.

Czy to znaczy, że u nas już magii nie ma?

Myślę, że wielu ludzi zaczyna jej poszukiwać i dlatego wracają do przyrody, naturalnych środków leczenia, buddyzmu. Do tego wszystkiego co wzbogaca naszą duszę. W naszym świecie mamy ten dostęp nieograniczony i możemy dokonywać swobodnego wyboru pomiędzy pogonią za pieniędzmi, a wzbogaceniem swojej duszy, dowiedzeniem się czegoś o sobie jako człowieku.

Jak radziła sobie Pani z zaczepkami mężczyzn podczas tej samotnej wyprawy do Gwatemali?

Dlaczego uważa Pan, że byłam zaczepiania?

Samotna, blondwłosa, biała kobieta w takim miejscu może wzbudzać zainteresowanie, a poza tym z doświadczeń koleżanek wiem, że takie zaczepki się zdarzają nawet podczas egzotycznych wypraw turystycznych.

No właśnie to dlatego, że to są miejsca turystyczne. Kręcący się tam tubylcy nie do końca zajmują się swoimi codziennymi, zwykłymi sprawami tylko są tam, żeby upolować coś z turystów. Bardzo rzadko i niechętnie jeżdżę do takich miejsc. Na prawdziwych bezdrożach nikt nikogo nie zaczepia. Poza tym najczęściej jestem w miejscach w których potrafię się porozumieć językiem lokalnym. Z tego powodu nawet jak ktoś mnie zaczepi to ja natychmiast jestem w stanie mu odpowiedzieć w sposób
który od razu da mu do zrozumienia, że chociaż wyglądam inaczej to ja jestem "stąd".

Ani razu, żadnej zaczepki?

Próbuję sobie przypomnieć, ale nic mi nie przychodzi do głowy. W stolicy Meksyku jakiś facet pomógł mi nieść torbę, ale tylko się uśmiechnął bo widział że jest ona bardzo ciężka. Pomógł mi a potem sobie odszedł. Nic więcej nie pamiętam, więc jeśli nawet miała miejsca jakaś zaczepka to najwidoczniej nic nie znacząca.

Co Pani wspomina jako najniebezpieczniejsze przeżycie w Gwatemali?

Dwie sytuacje. W jednej z miejscowości od razu po przybyciu znalazłam hotel i się w nim zameldowałam. Następnie zwiedzając miasto zauważyłem że wraz z każdą upływającą godziną przybliżającą dzień ku końcowi atmosfera na ulicach zaczyna gęstnieć. W związku z tym, że byłam już świadoma że Gwatemala jest niebezpiecznym miejscem, gdzie nie należy po zmroku wychodzić na ulice postanowiłam skończyć zwiedzanie i wrócić do hotelu. Położyłam się wcześniej spać. W nocy obudził mnie jakiś hałas. Nie wiedziałam o co chodzi i wtedy poczułam strach. Tamtejsze hotele nie wyglądają jak nasze. Drzwi do pokoju można na dobrą sprawę otworzyć silniejszym uderzeniem. Zamki to fikcja.

Było realne niebezpieczeństwo, że ktoś wtargnie do pokoju?

Tego wówczas nie wiedziałam. Nie zapalałam światła, nie wyglądałam przez okno. Przypomniałam sobie, że mam w torbie scyzoryk, więc starając się nie robić najmniejszego hałasu wstałam i sięgnęłam do torby. Wróciłam z tym scyzorykiem i wtedy przypomniałam sobie że mam jeszcze środek przeciw owadom w spreju. Znowu na palcach przedostałam się do torby. Gdy wróciłam do łóżka trzymałam w jednej ręce otwarty scyzoryk, a w drugiej pojemnik ze sprejem. Obudziłam się rano tak jak
zasnęłam.

Czyli nic się nie wydarzyło?

No niestety jednak był problem, ale nie w moim hotelu tylko dwa hotele dalej na tej samej ulicy. Zorientowałam się dopiero widząc czołową stronę jednej z miejscowych gazet. Jacyś uzbrojeni mężczyźni wtargnęli do hotelu i zamordowali przebywających tam dziennikarzy. To najprawdopodobniej odgłosy tego zdarzenia mnie obudziły.

A drugie zdarzenie?

Tym razem chodziło o sytuację w trakcie podróży. W Gwatemali przemieszczać można się głównie małymi busami wypchanymi ludźmi do granic możliwości. Wrażenia z takiej podróży są nie do opisania, proszę mi wierzyć. Podczas jednej z takich podróży widziałam jak kierowca i pilot rozmawiali obaj przez swoje telefony komórkowe. Nagle pilot podał kierowcy do jego drugiej ręki swój telefon. Kierowca manewrując kierownicą pojazdu łokciami rozmawiał na dwa aparaty telefoniczne. To była kręta górska droga. Byłam przerażona. Potem okazało się, że był wypadek, jakiś mini-bus wpadł w przepaść i utworzył się korek. Kierowca tak się spieszył, że zaczął jechać pod prąd. To była szalona podróż.

Jak Warszawa się prezentuje w Pani oczach po tak egzotycznych wyprawach? Jak nasze miasto wypada w porównaniu z tamtejszymi?

Ja lubię Warszawę. Wybrałam ja na swój dom. Tutaj mieszkam. To jest fajne miasto i nie rozumiem, dlaczego niektórzy ludzie narzekają. W Warszawie jest wszystko co mnie osobiście jest potrzebne do życia. Radio, wydawnictwa, kina, duże księgarnie, po prostu wszystko. Niczego mi to nie brakuje. To nie zmienia faktu, że mój stosunek do wielkich miast jest dosyć niechętny. Tak jak staram się nie jeździć do miejsc turystycznych tak też unikam dużych miast.

Dlaczego?

Bo w wielkich miastach skupia się wszystko to co jest złe w naszej cywilizacji. Przyciągają przestępców, ludzi którzy nie wiedzą kim są i tylko wiecznie gonią za pieniędzmi, zdobywaniem kolejnych przedmiotów. Jak tylko mogę to znikam z miasta.

Powrót