onet.pl PATRONAT
Treść wywiadu
Napisz do mnie
Napisz do mnie
Kufer z wywiadami

Powrót
Gazeta Wyborcza - maj 2010
Moje serce zostało w… dżungli amazońskiej. Dlatego tak często tam wracam. W dżungli nauczyłam się być odważna i samodzielna i tam zrozumiałam co jest w życiu najważniejsze. Jest to absolutnie niezwykłe miejsce, pełne magii, zielonej energii przyrody, jednocześnie pełne życia i śmierci. Ludzie, którzy mieszkają w dziewiczej puszczy, są zawsze sobą i nigdy niczego nie udają. Powietrze jest wilgotne i gorące, buczą chrząszcze, bzykają moskity, szeleszczą węże, jaguar wyrusza na polowanie…

Niezapomniany dzień miał miejsce… najbardziej w moim życiu lubię to, że każdy dzień jest niezapomniany. Niezależnie od tego czy jestem w Himalajach, w czółnie na Amazonce, wśród słoni na afrykańskiej sawannie, czy przy moim biurku i komputerze w domu, mam wrażenie, że dzieje się coś niezwykłego, czego mogę doświadczać i być częścią.

Dojechałam tam... – przez życie pełne pułapek i wertepów, ale jak napisałam w mojej nowej książce „W dżungli samotności”, dzięki tej życiowej dżungli udało mi się nie tylko rozwiązać kilka zagadek, ale i zdobyć sprawność Herkulesa, który przerzucił milion myśli i zdarzeń, żeby dotrzeć do celu i czuć się szczęśliwym człowiekiem.

Najlepsze wakacje spędziłam.... – moja praca to wakacje, a wakacje to moja praca. Zawsze kiedy wyjeżdżam. Najbardziej lubię podróżować samotnie, wędrować po pustkowiach, przez puszcze, siedem gór i siedem rzek, odkrywając zaskakujące miejsca, ludzi, smaki i przeżywając przygody, które potem opisuję w książkach.

W Polsce lubię.... Puszczę Białowieską, bo to prawdziwy kawałek dziewiczej dżungli w Europie. No i te żubry 

Niebo w gębie poczułam w... Peru, kiedy zjadłam mojego pierwszego prawdziwego, świeżego, dojrzałego w tropikalnym słońcu ananasa. Do dzisiaj uwielbiam świeże ananasy. Słodkie, pełne aromatycznego soku, żółte jak słońce, to najlepsze owoce na świecie.

Na wyprawę zawsze zabieram... notatnik, kilka długopisów, aparat fotograficzny i obiektywy.

Nigdy więcej nie powrócę... Hm, nie ma takiego miejsca, do którego nie chciałabym wrócić. Każde miało swój szczególny urok, nawet stolica Gwatemali, gdzie o mało nie zostałam zastrzelona albo statek na Ukajali, gdzie prawie utonęłam, czy Asunción w Paragwaju, gdzie dostałam tropikalnej gorączki denga, albo miasteczko w Andach, gdzie cierpiałam na atak choroby wysokościowej i byłam pewna, że tam na zawsze zakończy się moja podróż.

Wkrótce będę w drodze do... Nepalu. Lubię wracać w Himalaje, bo rozrzedzone powietrze i brak tlenu wywołuje w ludziach dziwną radość 

Wymarzony cel podróży... Tokelau. To trzy koralowe atole w południowej części Oceanu Spokojnego. Może uda się w tym roku 
Powrót