onet.pl PATRONAT
Treść wywiadu
Napisz do mnie
Napisz do mnie
Kufer z wywiadami

Powrót
Rzeczpospolita - lipiec 2010

- Naczelny lekarz Rosji w ramach pomysłów na upał radzi pracodawcom żeby wprowadzili sjestę. Czy w tym kraju coś takiego może się przyjąć?

- Słowo sjesta pochodzi z języka hiszpańskiego i jest tradycją przede wszystkim w krajach latynoamerykańskich. Wprowadzenie jej do Rosji to fajny pomysł, ale wie Pani, sjesta to jest coś więcej niż odgórne zarządzenie. To jest stan umysłu. To znaczy, że w Ameryce Południowej człowiek potrafi wyłączyć się na kilka godzin, położyc w hamaku i słodko zdrzemnąć. Mam wrażenie, że gdyby w Rosji albo w Polsce wprowadzić zwyczaj sjesty, ludzie i tak nie byliby w stanie przestać myśleć o pracy, stresie i zegarze odliczającym minuty.

- A jak to wygląda w krajach latynoamerykańskich?

- Sjesta to dwie godziny dla siebie, najczęściej w godzinach 13:00-15:00. Ludzie przychodzą wtedy do domu, zjadają lekki posiłek, a potem leżą sobie w hamaku i odpoczywają. Wracają do pracy kiedy upał jest mniejszy albo wtedy kiedy uznają, że sjesta się dla nich skończyła i mają ochotę wstać z hamaka. Podczas sjesty najważniejsze jest to żeby nie martwić się tym, co będzie kiedy ona się skończy.

- Czy to oznacza, że na dwie godziny miasto pustoszeje?

- Jeżeli ktoś chce zamknąć swój sklep albo restaurację na czas sjesty to po prostu to robi i nikt się temu nie dziwi. W wielu krajach w Ameryce Południowej takich jak Venezuela, Kolumbia czasami bywa trudno między 13:00 a 15:00 znaleźć miejsce, w którym można coś zjeść, bo właściciel odpoczywa, ale są też miejsca otwarte. Wiele osób wychodzi z założenia, że lepiej zrobić wieczorem coś, co zajmuje pół godziny niż męczyć się przez godzinę w czasie największego upału.

- Oni naprawdę nie martwią się tym, że przez dwie godziny nie zarabiają i nic nie robią?

- Tak, bo to jest kwestia sposobu myślenia. Tam ludzie uwolnili się od stresu związanego z wyznaczaniem sobie terminów. My jesteśmy dostosowani do zegarków, kalendarzy, budzików. Wszystko dzieje się w pośpiechu i jest do zrobienia "na wczoraj". Dlatego bardzo często kiedy Europejczycy wyjeżdżają na wakacje do Ameryki Południowej czy Afryki strasznie się denerwują kiedy widzą, że tam się nikomu nie spieszy.

Powrót